Karpacz porządkuje elewacje. Reklamy mają zniknąć z przypadkowych miejsc

3 min czytania
Karpacz porządkuje elewacje. Reklamy mają zniknąć z przypadkowych miejsc

FOT. UM Karpacz

Na karpackich fasadach reklama nie ma już grać pierwszych skrzypiec. W mieście, które żyje krajobrazem i architekturą, każda tablica czy baner ma się teraz mieścić w ścisłych ramach, a nie przykrywać budynku jak zasłona. Nowe zasady są wyraźne – mają chronić to, co w Karpaczu najcenniejsze, czyli wygląd ulic, domów i całych elewacji. Dla przedsiębiorców to sygnał, że czas przypadkowego chaosu dobiega końca.

  • Reklama ma się zmieścić w budynku, a nie go dominować
  • Witryny zostają, ale pod ścisłym limitem
  • Materiały i kary mają przypomnieć, że przestrzeń nie jest bezbronna

Reklama ma się zmieścić w budynku, a nie go dominować

W Karpaczu uchwała krajobrazowa porządkuje to, co na elewacjach bywało dotąd widoczne z daleka i często bez umiaru. Miasto przypomina, że tablica reklamowa to nośnik przeznaczony do ekspozycji reklamy wraz z konstrukcją i mocowaniem, a urządzenie reklamowe to każdy inny przedmiot służący temu samemu celowi. W obu przypadkach nie chodzi o ozdobnik, tylko o element, który ma działać w przestrzeni w sposób kontrolowany.

Najważniejsza zasada jest prosta: na jednym obiekcie nie powinno być więcej niż 2 takie nośniki, nie licząc szyldów. Ich łączna powierzchnia na każdej elewacji nie może przekroczyć 3 m². Reklamy nie mogą wchodzić wyżej niż linia parteru albo gzyms oddzielający parter od pierwszego piętra, bo właśnie tam budynek zaczyna tracić swoją czytelność. Nie mogą też zasłaniać detali, które budują charakter elewacji – parapetów, boniowania czy okiennic.

Witryny zostają, ale pod ścisłym limitem

Miasto zostawiło miejsce na reklamę w witrynach, choć i tu swoboda ma granice. Dopuszczalne jest umieszczanie nośników za szybą, ale zajęta powierzchnia nie może przekroczyć 75 proc. witryny. To ważne zwłaszcza tam, gdzie handel i usługi opierają się na widoczności z ulicy, a jednocześnie nie powinny zamieniać frontu budynku w jednolitą ścianę przekazu.

W uchwale wyraźnie wskazano też, gdzie reklamy nie mają prawa się pojawiać. Zakaz obejmuje mury oporowe, balustrady, obiekty małej architektury, słupy elektryczne i oświetleniowe oraz drzewa. Niedopuszczalne są również reklamy na zabytkach wpisanych do rejestru, a także takie, które psują odbiór budynków ujętych w Gminnej Ewidencji Zabytków. W mieście takim jak Karpacz to szczególnie istotne, bo tu fasada nie jest tylko ścianą – często jest częścią krajobrazu, po który przyjeżdża się z daleka.

Materiały i kary mają przypomnieć, że przestrzeń nie jest bezbronna

Regulacje obejmują także materiały, z jakich mogą być wykonane tablice i urządzenia reklamowe. Wśród dopuszczonych znalazły się między innymi drewno, metale takie jak żelazo, miedź i aluminium, a także granit, piaskowiec, bazalt, łupek, cegła, ceramika oraz szkło przezroczyste i jego imitacje. Banery pozostają osobnym przypadkiem, bo przepisy nie odnoszą się do materiałów, z których są zrobione.

W tle całej uchwały jest jeszcze jeden mocny sygnał – prawo pozwala nakładać kary pieniężne za reklamy ustawione niezgodnie z zasadami. Mowa o art. 37d ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, który przewiduje sankcje dla tych, którzy zlekceważą lokalne reguły. Dla miasta to nie tylko kwestia estetyki, ale też realnego egzekwowania porządku w przestrzeni, która ma wspólny charakter i nie znosi przypadkowości.

Karpacz stawia więc na czytelne reguły: reklama ma być obecna, ale podporządkowana budynkowi i otoczeniu. W mieście, gdzie turysta patrzy równie uważnie na szyld, co na górską panoramę, taki porządek może okazać się ważniejszy, niż wygląda na pierwszy rzut oka.

na podstawie: UM Karpacz.

Autor: krystian