Reklamy w Karpaczu nie mogą już rosnąć bez ograniczeń. Limit jest prosty

Reklamy w Karpaczu nie mogą już rosnąć bez ograniczeń. Limit jest prosty

FOT. UM Karpacz

W Karpaczu reklama przestaje być sprawą przypadku, a zaczyna być elementem porządku w przestrzeni. W mieście, które żyje krajobrazem i architekturą, każdy wolnostojący nośnik musi dziś zmieścić się w jasnych regułach. Zasady są konkretne, a dla właścicieli firm i usług to sygnał, że o ekspozycji trzeba myśleć z większą dyscypliną niż dotąd.

  • Na jednej nieruchomości reklama ma wyznaczony twardy pułap
  • Tam, gdzie wchodzi bezpieczeństwo, reklama nie ma pierwszeństwa
  • Zabytki i miejska czytelność mają tu własną ochronę

Na jednej nieruchomości reklama ma wyznaczony twardy pułap

Rada Miejska w Karpaczu wprowadziła uchwałę krajobrazową po to, by uporządkować nie tylko reklamy, lecz także ogrodzenia i elementy małej architektury. W przypadku wolnostojących tablic i urządzeń reklamowych granica została postawiona wyraźnie: na jednej nieruchomości łączna powierzchnia takich nośników nie może przekroczyć 4 m².

Do tego limitu wlicza się wszystkie formy reklamy ustawiane samodzielnie w przestrzeni, także te mniej oczywiste, które łatwo przeoczyć przy planowaniu ekspozycji.

  1. tablice wolnostojące
  2. urządzenia reklamowe
  3. reklamy pneumatyczne
  4. windery

To oznacza, że kilka mniejszych elementów potrafi szybko zająć cały dopuszczalny limit. Właściciele punktów usługowych, sklepów czy obiektów noclegowych muszą więc pilnować sumy, a nie tylko pojedynczego szyldu.

Tam, gdzie wchodzi bezpieczeństwo, reklama nie ma pierwszeństwa

Przepisy nie zostawiają też miejsca na przypadkowe ustawianie nośników w newralgicznych punktach. Reklamy nie mogą stawać tam, gdzie utrudniałyby dojazd służbom albo zasłaniały dostęp do ważnych instalacji technicznych.

Nie wolno ich lokalizować między innymi:

  1. na drogach pożarowych,
  2. przy dojściach do hydrantów, zbiorników i urządzeń przeciwpożarowych,
  3. przy głównych wyłącznikach prądu i zaworach gazu,
  4. na chodnikach i jezdniach dróg publicznych.

Zakaz obejmuje również potykacze, które w wielu miastach potrafią rozrastać się szybciej niż sama oferta handlowa. W Karpaczu ta granica ma znaczenie szczególne, bo chodzi nie tylko o porządek, ale i o swobodne przejście pieszych oraz bezpieczny przejazd.

Zabytki i miejska czytelność mają tu własną ochronę

Najbardziej czuły obszar to sąsiedztwo zabytków wpisanych do rejestru konserwatora. W takim otoczeniu reklama nie może zakłócać odbioru miejsca ani psuć kompozycji elewacji budynków ujętych w Gminnej Ewidencji Zabytków.

To ważny sygnał dla całego miasta. Karpacz buduje swój obraz nie na nadmiarze szyldów, lecz na krajobrazie, który łatwo stracić, jeśli reklama zacznie dominować nad fasadami i ulicą. Uchwała ma temu przeciwdziałać, zanim przestrzeń stanie się zbyt chaotyczna, by była czytelna dla mieszkańców i gości.

Dodatkowo tablice i urządzenia reklamowe nie mogą udawać znaków drogowych ani elementów Systemu Informacji Miejskiej. W mieście, w którym ruch turystyczny i pieszy potrafią się mocno mieszać, czytelność oznaczeń ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo i orientację w terenie.

na podstawie: UM Karpacz.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Karpacz). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.