Szmaty Karoliny Lewestam pokazują, że ubranie pamięta za nas

Szmaty Karoliny Lewestam pokazują, że ubranie pamięta za nas

W najnowszej książce Karoliny Lewestam, wydanej przez Wydawnictwo Czarne, zwykłe ubrania dostają drugie życie - i drugą pamięć. To opowieść, która prowadzi przez dolnośląskie lumpeksy jak przez archiwum kobiecych historii, emocji i ambicji. 👗

  • „Szmaty” Karoliny Lewestam wciągają w rozmowę o ciele, pamięci i roli
  • Dolnośląskie lumpeksy stają się tu mapą kobiecych doświadczeń
  • Jedno zdanie Lewestam zostaje w głowie na dłużej

„Szmaty” Karoliny Lewestam wciągają w rozmowę o ciele, pamięci i roli

Lewestam zaczyna bardzo szeroko, niemal od samego początku ludzkiej historii. Ubranie nie jest tu ozdobą ani dodatkiem do codzienności, ale czymś, co od wieków chroni, ukrywa, wyróżnia i zdradza więcej, niż by się chciało. Autorka przypomina, że strój potrafi być tarczą, maską, oznaką statusu, a czasem po prostu próbą poradzenia sobie z własną kruchością. 🧵

Ten trop prowadzi ją dalej, już w stronę bardziej współczesną, ale wciąż bardzo osobistą. W „Szmatach” ważne stają się nie salony mody, tylko przestrzenie dobrze znane wielu mieszkańcom Dolnego Śląska - sklepy z używaną odzieżą, strychy pełne rzeczy po kimś, półki i sterty, w których można grzebać bez pośpiechu. To właśnie tam spotykają się córki, matki, ciotki i babki, a zwykłe przymierzanie swetrów czy sukienek zamienia się w rozmowę o tym, kim wolno być, a kim chciałoby się być choć przez chwilę.

Dolnośląskie lumpeksy stają się tu mapą kobiecych doświadczeń

Najciekawsze w tej książce jest to, że z rzeczy pozornie małej robi się opowieść o dużych sprawach. Lewestam przygląda się kobiecości na różnych etapach życia i nie ucieka od tematów niewygodnych: starzenia się, zmiany ciała, społecznych oczekiwań, przekraczania przypisanych ról. Zamiast gładkiej historii dostajemy coś bardziej prawdziwego - próbę zmierzenia się z tym, jak ubranie potrafi zasłaniać, ale też odważnie odsłaniać.

To właśnie dlatego „Szmaty” brzmią jak książka o marzeniach, które mieszczą się w codzienności. Czasem wystarczy płaszcz, który daje więcej pewności siebie, albo sukienka, w której można na moment poczuć się delikatniej. Innym razem chodzi o coś głębszego - o prawo do własnej wersji siebie, nawet jeśli nie mieści się ona w cudzych oczekiwaniach. ✨

Jedno zdanie Lewestam zostaje w głowie na dłużej

W książce pada też zdanie, które dobrze podsumowuje jej ton - intymny, czuły i podszyty pamięcią pokoleń:

“Kochana córko, jestem w ciekawym miejscu na osi czasu - mniej więcej pośrodku życia. Z tego miejsca widać oba jego końce. Przeczuwam w sobie moją matkę, ale też pamiętam w sobie ciebie”.

Karolina Lewestam

I właśnie o to w tej lekturze chodzi najbardziej - o spojrzenie na kobiece doświadczenie nie jak na dekorację, tylko jak na żywą historię przekazywaną dalej, często bez wielkich słów. „Szmaty” można czytać jako literacką wędrówkę przez rzeczy, które nosimy na sobie, i te, które nosimy w sobie. Dla tych, którzy lubią książki z drugim dnem, to tytuł, który zostaje w pamięci na długo.

na podstawie: Książnica Karkonoska.