Portrety, które nie udają - Małgorzata Bączek pokazuje, co zostaje

Portrety, które nie udają - Małgorzata Bączek pokazuje, co zostaje

FOT. Biblioteka Jelenia Góra

W Jeleniej Górze pojawia się wystawa, która nie próbuje olśnić fajerwerkami, tylko zatrzymać wzrok na dłużej 🎨. „To co zostaje” Małgorzaty Bączek krąży wokół człowieka, jego spojrzenia i tego, co zwykle ginie w codziennym pośpiechu.

  • „To co zostaje” bierze na cel prawdę, a nie ładny efekt
  • W twarzach, ciałach i barwach zostaje więcej niż pierwszy gest

„To co zostaje” bierze na cel prawdę, a nie ładny efekt

Ta wystawa od razu ustawia poprzeczkę wysoko, bo nie chodzi w niej o ozdobność, tylko o trafienie w sedno. W obrazach Małgorzaty Bączek portret nie jest tylko wizerunkiem - staje się zapisem relacji, napięcia i tej chwili, kiedy ktoś naprawdę jest obecny. 👁️

Malarstwo Małgorzaty najlepiej określa jedno słowo-PRAWDA. Jej obrazy są prawdziwe…nie przekolorowanej ani przerysowane. Doskonale oddają prawdę o portretowanej osobie, prawdę o namalowanym miejscu.

Tak o jej pracach pisze Łucja Furman, podkreślając to, co w tej sztuce najmocniejsze - szczerość koloru i emocji. Bączek nie wygładza obrazu, nie ucieka od ciemniejszych tonów, nie boi się zostawić na płótnie śladów napięcia. Dzięki temu portrety i pejzaże nie są tylko estetyczne, ale mają w sobie coś bardzo ludzkiego.

W twarzach, ciałach i barwach zostaje więcej niż pierwszy gest

W twórczości artystki najmocniej wybrzmiewa człowiek - czasem zamyślony, czasem smutny, czasem po prostu cichy. Na płótnach pojawiają się postacie z głębokim spojrzeniem, a w aktach - ciała nieidealne, prawdziwe, uchwycone bez upiększania. To właśnie w tych niedoskonałościach Bączek znajduje emocje: lęk, nostalgia, spokój, zamyślenie.

Bycie obok, spojrzenie, uśmiech, grymas na twarzy, ciszę współdzieloną bez potrzeby natychmiastowej odpowiedzi - chwilę, w której ktoś jest naprawdę „tu”.
Coraz trudniej jest tam też być obecnym dla siebie samych. Być uważnym na swoje „ja”.

Każdy mój obraz jest próbą zatrzymania tego, co ulotne. Nie idealnego wizerunku, lecz autentycznej obecności i tego co jest między mną a modelem - tej emocji.

Ta wystawa jest zaproszeniem do zatrzymania się. Do spojrzenia na człowieka nie jak na obraz, lecz jak na historię, emocję i odbicie nas samych.

Bo obecność zaczyna się tam, gdzie ktoś naprawdę widzi drugiego człowieka.

Tak mówi sama Małgorzata Bączek, i dokładnie w tym kierunku prowadzi cała wystawa. Jej malarstwo nie daje gotowych odpowiedzi - raczej zostawia widza z pytaniem o własną uważność. A to już jest sztuka, która zostaje na dłużej.

na podstawie: Książnica Karkonoska.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Biblioteka Jelenia Góra). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.